naglowek
AktualnościStyl ŻyciaUrodaZdrowiePoradnikWizyta w Aptece



Realne niebezpieczeństwo
Tomasz Osadowski

W sejmowej Komisji Zdrowia pod przewodnictwem posła Bolesława Piechy dyskutowano na temat bezpieczeństwa dystrybucji leków w świetle ustawy refundacyjnej. Posłowie dostrzegają, że system może być zagrożony.

Przewodniczący Piecha zwrócił uwagę, że dystrybucja leków jest dobrem publicznym. W polemice z wiceministrem zdrowia Igorem Radziewiczem-Winnickim uznał, że nie należy czekać do wzrostu śmiertelności pacjentów z powodu niedostępności leków, by analizować sytuację oraz postulaty uczestników tego rynku, tj. aptekarzy i hurtowników. Retoryczne było pytanie, czy państwo może oczekiwać od prywatnych przedsiębiorców, że będą z zasady ponosić straty na legalnej działalności?

Andrzej Stachnik, prezes Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych, przedstawił posłom analizy, z których wynika, że konsekwencją ustawy refundacyjnej jest redukcja liczby magazynów hurtowych, spadek częstotliwości dostaw do aptek i obniżenie stanów magazynowych w hurtowniach, które powodują zagrożenie płynności łańcucha dostaw do aptek.

Średnia cena opakowania leku w Polsce (dane IMS Health dotyczące generyków i leków innowacyjnych) jest, poza Bułgarią, najniższa w Europie. Wynosi zaledwie 3,60 euro wobec średniej unijnej równej 8 euro. Średni koszt dystrybucji opakowania leku refundowanego w 2012 r., według badań PriceWatersCooper dokonanych na podstawie danych od hurtowni stanowiących łącznie 70 proc. rynku hurtowej dystrybucji leków, wynosił 1,32 zł (mniej niż wysyłka listu!), dając zaledwie 6 groszy zysku. W bieżącym roku hurtownie poniosą już stratę 0,14 zł, która w przyszłym roku zwiększy się do 0,34 zł. Krocząca obniżka marż hurtowych w 2013 i 2014 roku oznacza odpowiednio straty szacowane na 88 i 148 mln zł, których z pewnością nie da się skompensować sprzedażą produktów nierefundowanych. Hurtownia sprzedająca jedynie leki refundowane w tych warunkach nie ma racji bytu. Stąd postulat powrotu do stawki marży hurtowej z pierwszego roku obowiązywania ustawy (7 proc.).

Również aptekarze wskazują na wysokość i zasadę obliczenia marży jako główny czynnik zagrożenia systemu. Marża detaliczna naliczana od ceny hurtowej stanowiącej podstawę limitu w danej grupie limitowej, a nie od ceny hurtowej brutto leku, podważa bezpieczeństwo ekonomiczne aptekarzy. Jak zauważył prezes Kucharewicz (NRA), na mapie kraju powstają już białe plamy – gminy, na których terenie pozostają jedynie punkty apteczne. Prezes samorządu aptekarskiego obawia się o byt blisko połowy aptek.

To zagrożenie ekonomiczne wywołane regulacjami ustawy refundacyjnej podziela również Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET, obejmujący 2 tysiące aptek i zatrudniający blisko 10 tysięcy farmaceutów. Reprezentująca Związek mgr farm. Aleksandra Paczkowska (prezes DOZ SA, wcześniej prezes PGF-Hurt) zwróciła uwagę na powiększające się zadłużenie aptek w hurtowniach. – Ustawa poszła zbyt szeroko. Nie możemy informować pacjentów o tańszym leczeniu, o programach pacjenckich, bo ustawa zakazuje o tym mówić – dodała też Aleksandra Paczkowska. Deklarowanym celem ustawy miało być obniżenie kosztów leczenia. Zakaz reklamy aptek powinien dotyczyć tylko sfery leków refundowanych z budżetu państwa. Teraz mamy do czynienia z nierównością podmiotów wobec prawa – supermarkety, stacje benzynowe, drogerie mogą reklamować leki OTC – efektem tej nierówności jest przejęcie przez sieci pozaapteczne już blisko 10 proc. rynku. Jak przyznała minister Zofia Ulz (GIF), w zasadzie nie funkcjonuje kontrola nadzoru farmaceutycznego nad tą sferą obiegu leków.






projekt strony - rokart