Przegląd Prasy
Grzegorz Guttman
Rynek Farmaceutyczny
Przychody aptek w Internecie przekroczą 500 mln zł
W badaniu przeprowadzonym przez firmę doradczą KPMG oraz firmę monitorującą rynek farmaceutyczny PMR aż 80% ankietowanych producentów leków wskazało, że w przyszłym roku internetowe apteki będą najdynamiczniej rozwijającym się kanałem sprzedaży leków. W Polsce funkcjonuje obecnie ponad 100 e-aptek. Łącznie sprzedają one poniżej 1% wszystkich leków, a ich obroty wahają się w granicach 100 mln zł. (Dla porównania, zwykłych aptek działa w Polsce ponad 13 tys.) Mowa m.in. o portalu Doz.pl, który umożliwia zakup leków i ich odbiór w jednej z ponad 2 tys. aptek realizujących program lojalnościowy Dbam o Zdrowie. W opinii prezesa Polskiej Grupy Farmaceutycznej – Jacka Szwajcowskiego, Apteki Dbam o Zdrowie od pewnego czasu przeistaczają się w sieć, a więc to już coś więcej niż program lojalnościowy. Z 26,5 mld zł, jakie w tym roku Polacy wydadzą na lekarstwa, na zakup leków przez Internet przeznaczonych zostanie ok. 0,1 mld, a w roku następnym być może nawet 0,5 mld.
Na leki w aptekach wydamy w 2009 roku 26,5 mld zł
Według szacunków ekspertów firmy PMR w 2009 roku wartość rynku leków wzrośnie nawet o około 10%. Wcześniejsze prognozy na ten rok zakładały 6-procentowy wzrost branży. Oznacza to, że w tym roku sprzedaż farmaceutyków wyniesie 26,5 mld zł, tj. o 1 mld zł więcej, niż zakładano, i o prawie 2,5 mld zł więcej niż przed rokiem. Branża farmaceutyczna jest jednym z najszybciej rosnących segmentów gospodarki. Większą niż prognozowano dynamikę wzrostu sprzedaży leków do aptek i szpitali potwierdza prezes Polskiej Grupy Farmaceutycznej – Jacek Szwajcowski. Mimo doskonałych wyników sprzedaży leków w tym roku utrzymano prognozy na lata 2010-2011. Według przewidywań PharmaExpert, KPMG oraz PMR rynek apteczny będzie rósł w tych latach odpowiednio o 7% oraz 8% rocznie. Za dwa lata jego wartość przekroczy 30 mld zł. Za rosnącą sprzedaż leków pod koniec tego roku odpowiada zwiększone zapotrzebowanie na preparaty przeciwgrypowe. Do końca roku na leki przeciw grypie i przeziębieniu Polacy wydadzą od 450 do 650 mln zł więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Główną przeszkodą dla jeszcze szybszego wzrostu rynku farmaceutycznego są, zdaniem analityków, niekorzystne regulacje prawne, m.in. mała przejrzystość decyzji dotyczącej refundacji leków. Ministerstwo Zdrowia nie radzi sobie z bieżącym uaktualnieniem listy leków objętych dofinansowaniem.
Nielegalne apteki w sieci zamknięte
Polska policja uczestniczyła w międzynarodowej operacji „Panagea II” skierowanej przeciwko nielegalnym internetowym aptekom oferującym leki bez recept. W ciągu kilku dni wszczęto dwanaście śledztw, skonfiskowano 1642 tabletki oraz kilka komputerów. Witryny, za których pośrednictwem oferowano leki zostały zablokowane. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że leki, sprzedawane nielegalnie w sieci mogą być groźne dla zdrowia, ponieważ nie ma pewności co do ich składu. Akcja została przygotowana wspólnie z Interpolem i Generalnym Inspektorem Farmaceutycznym. Jej celem jest zwrócenie uwagi na zagrożenia płynące z kupna preparatów dostępnych w Internecie.
Sprzedawcy leków pozwą skarb państwa
18 listopada przedstawiciele Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek (IGWPAiA) dostarczyli do Ministerstwa Zdrowia 178 zapowiedzi wystąpienia z pozwem zbiorowym przeciwko skarbowi państwa. Protest dotyczy wprowadzenia przez resort zdrowia rozporządzenia w sprawie listy leków dopuszczonych do sprzedaży w punktach aptecznych. Skrócenie tej listy o wiele preparatów dostępnych bez recepty spowodowało spadek miesięcznych obrotów punktów aptecznych o 30-40%. Dla niektórych właścicieli może to oznaczać nawet bankructwo. Zdaniem sprzedawców leków na rozporządzeniu tracą również pacjenci. IGWPAiA twierdzi ponadto, że ustawa jest niezgodna z konstytucją, gdyż ogranicza swobodę działalności gospodarczej, a także przeczy rozporządzeniu o finansowaniu świadczeń zdrowotnych przez państwo. Pozew zbiorowy może doprowadzić do rewolucji w relacjach między państwem a drobnymi przedsiębiorcami.
Polka wynalazła lek na gronkowca
Polska mikrobiolog i pracownik Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Jolanta Solecka – odkryła nową substancję mającą właściwości antybiotyczne. Ponieważ substancja ta nie powoduje lekooporności wrażliwych bakterii, istnieje szansa, że będzie można ją wykorzystać do zwalczania najgroźniejszych bakterii chorobotwórczych, m.in. gronkowca złocistego. Nad swoim odkryciem kobieta pracowała przez kilka lat. Projekt Jolanty Soleckiej doceniła Komisja Europejska. Na jego kontynuowanie z funduszy Grantu Innowacyjno-Wdrożeniowego przeznaczono ponad 6 mln zł. Granty takie przyznawane są tylko na pionierskie badanie w zaawansowanym stadium, prowadzone przez wybitnych naukowców.
Niebezpieczne szczepionki
GlaxoSmithKline nakazał wycofanie partii wadliwych szczepionek przeciwko wirusowi A/H1N1. Sprawa dotyczy 172 tys. dawek, jakie trafiły na kanadyjski rynek. Okazało się, że szczepionki te wywoływały groźną dla zdrowia reakcję alergiczną. Potwierdziła to Światowa Organizacja Zdrowia. GlaxoSmithKline jest jednym z producentów, z którym polskie Ministerstwo Zdrowia prowadzi negocjacje w sprawie zakupu szczepionek przeciw świńskiej grypie.
Szczepionka na cuchnący nałóg
W laboratoriach amerykańskiej spółki Nabi Biopharmaceuticals powstała szczepionka NicVax, która ma pozbawić palaczy przyjemności płynącej z palenia poprzez blokowanie dostępu nikotyny do mózgu. Komercyjne wykorzystanie produktu powierzono firmie farmaceutycznej GlaxoSmithKline.
Na razie jednak preparat musi przejść kolejną, trzecią fazę badań klinicznych. Weźmie w nich udział kilka tysięcy palaczy. Wcześniejsze testy, w których uczestniczyło ponad 300 nałogowców, zakończyły się powodzeniem. Jeśli i tę fazę badań szczepionka przejdzie pomyślnie, wówczas istnieje szansa, że trafi na rynek za cztery, sześć lat. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na całym świecie papierosy pali 1,3 mld ludzi. W wyniku chorób związanych z nałogiem każdego roku umiera 5 mln osób, z czego w samej tylko Polsce 50-60 tys.
Placebo pomaga wracać do zdrowia
Istotne znaczenie w procesie leczenia ma wiara oraz siła autosugestii. Gdy bowiem wierzymy w skuteczność leczenia, nasz organizm dostosowuje się do tego przeświadczenia. Wiara w wyzdrowienie podnosi odporność organizmu i dodaje mu siły w walce z chorobą. Udowodniono, że placebo najmocniejszy wpływ ma na osoby ekstrawertyczne, tj. z natury otwarte, optymistyczne, ufne i energiczne. Mniej podatni na nie są ludzie zdystansowani, zamknięci w sobie, spokojni oraz tacy, których cechuje wybujały indywidualizm, nieufność wobec autorytetów oraz sprzeciw wobec wszelkich rygorów. Placebo najsilniej działa w łagodzeniu bólu i w stanach depresyjnych. Jeśli mocno wierzymy, że dany preparat uśmierzy ból, organizm zaczyna produkować własne środki przeciwbólowe, np. endorfiny, zwane popularnie hormonami szczęścia, zaś działające podobnie do morfiny. Dowiedziono także, że działanie leku oceniamy często opierając się na jego formie i cenie. Im preparat jest mniej przyjemny, np. w smaku, tym wydaje się nam efektywniejszy. Podobnie z ceną. Im wyższa, tym większe nasze przekonanie o skuteczności produktu. Chętniej kupujemy także farmaceutyki opatrzone hasłem „nowość”, wierząc, że za postępem kryją się większe możliwości terapeutyczne. Z kolei przekonanie o tym, że leczenie okupione cierpieniem jest skuteczniejsze od terapii bezbolesnej, powoduje, że większą efektywność przypisujemy zastrzykom aniżeli tabletkom. („GW” Częstochowa)
Farmacja i Medycyna
Pełnoletnie osoby chore na cukrzycę mają utrudniony dostęp do leczenia
Dzięki wprowadzonym na początku tego roku przez Ministerstwo Zdrowia zmianom na listach refundacyjnych chore na cukrzycę insulinozależną z powikłaniami dzieci i młodzież do osiągnięcia pełnoletności mogą korzystać z pomp insulinowych oraz zestawu infuzyjnego refundowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jednak wraz z ukończeniem 18. roku życia osoby te tracą prawo do częściowej (wynoszącej 300 zł) refundacji zestawu. Aby móc z niego korzystać, muszą co miesiąc płacić z własnej kieszeni 600 zł. Pełnoletnim cukrzykom odbiera się też prawo do otrzymania pompy insulinowej o wartości około 10 tys. zł. Brak dofinansowania powoduje, że rodziny zmuszone są często do rezygnacji z pomp. Rzecznik praw pacjenta – Krystyna Kozłowska – zaapelowała do Ministerstwa Zdrowia o zmianę obowiązujących w tym zakresie przepisów. Pani rzecznik proponuje, aby Narodowy Fundusz Zdrowia refundował pompy insulinowe i zestawy infuzyjne do 26. roku życia, pod warunkiem że chory będzie kontynuował naukę. Jak dotąd ministerstwo nie odpowiedziało na apel Krystyny Kozłowskiej. W Polsce na cukrzycę cierpi 2,5 mln osób.
Grypa uderza w firmy
W listopadzie br. zanotowano 260 tys. przypadków zachorowania na grypę. Osoby te wydały łącznie na leki około 13 mln zł. Koszty te mogły być jeszcze wyższe, gdyż, jak wynika z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS), tyko co piąta osoba z grypą zgłasza się do lekarza. Pozostali chorzy leczą się domowymi sposobami lub prywatnie. Choroba to dodatkowy koszt dla firmy i dla ZUS. Szacuje się, że firmy zapłaciły w listopadzie prawie 58 mln zł pensji dla chorych, zaś ZUS wypłacił im około 16 mln zł zasiłków. Przedsiębiorstwa musiały też płacić za nadgodziny dla pozostałych, zdrowych pracowników oraz wynagradzać finansowo osoby zatrudnione na zastępstwo. Dodatkowy zarobek miały zatem także agencje pracy tymczasowej. Jeśli grypa szybko nie wygaśnie, do końca roku wydamy na walkę z tą chorobą nawet 260 mln zł. Jak dotąd epidemia grypy kosztowała Polaków 130 mln zł. Ponad 1 mln zł przeznaczono do tej pory na testy na obecność wirusa A/H1N1. 2,5 mln zł dołożyło Ministerstwo Zdrowia na dofinansowanie laboratoriów badających wirusa grypy. Na 500 tys. zł szacuje się z kolei koszt pobytu w szpitalach chorych z pogrypowymi powikłaniami.
Szczepionki na grypę w prokuraturze
Rzecznik praw obywatelskich (RPO), Janusz Kochanowski, zwrócił się do prokuratora krajowego, Edwarda Zalewskiego, z żądaniem wszczęcia postępowania w sprawie niezakupienia przez minister zdrowia, Ewę Kopacz, szczepionek przeciwko świńskiej grypie. Rzecznik określił działanie pani minister jako niedopuszczalne i niezrozumiałe. Zdaniem Kochanowskiego, rząd odmawiając obywatelom prawa dostępu do szczepionki, narusza ich prawo wyboru co do szczepienia. Spór pomiędzy RPO a Ministerstwem Zdrowia trwa od 13 listopada. Wówczas rzecznik, pod groźbą skierowania sprawy do prokuratury, zażądał od minister zdrowia zakupu szczepionek przeciw wirusowi A/H1N. Mające miejsce kilka dni później spotkanie Kochanowskiego z Ewą Kopacz spowodowało, że rzecznik wstrzymał się z przekazaniem wniosku. Minister zdrowia już we wrześniu zapowiadała zakup 4 mln dawek szczepionki dla osób z grup ryzyka. Miesiąc później wycofała się z obietnicy, stwierdzając, że preparaty nie są wystarczająco bezpieczne. Do listopada przypadki zachorowań na A/H1N1 potwierdzono w 207 krajach, w tym we wszystkich państwach Unii Europejskiej.
Dyskusyjny biznes na świńskiej grypie
W ostatnim czasie powszechnym zjawiskiem w warszawskich supermarketach i Internecie stał się handel produktami, które mają uchronić przed zarażeniem się wirusem grypy. Sprzedaż maseczek higienicznych rozpoczęły dwie sieci supermarketów: Lidl i Auchan. Podobne akcje mają jednak w planach także i inne supermarkety. Asortyment dostępnych w sklepach produktów przeznaczonych do walki z grypą jest bogaty. Można nabyć wymyślne maseczki ochronne (np. z filtrem), żele antybakteryjne, lampy bakteriobójcze, a nawet „specjalne” preparaty odkażające. Podobne produkty można bez problemu kupić w Internecie. Tu, oprócz kolorowych maseczek z uśmiechem czy herbatek antygrypowych, dostaniemy również pochodzącą z Francji szczepionkę przeciwko wirusowi A/H1N1, która nie jest jeszcze dostępna na polskim rynku. Cena wywoławcza preparatu to ponad 100 zł. Podczas gdy służby sanitarne krytykują antygrypowy handel, specjaliści od marketingu usprawiedliwiają handlowców. Lekarze z kolei przestrzegają przed zbiorową paniką, niepotrzebnymi i nieprzemyślanymi zakupami oraz radzą zachować zdrowy rozsądek.
Wyrok za idealizm czy za wyłudzenie
19 listopada krakowski sąd umorzył sprawę lekarki Ilony Rosiek-Koniecznej z uwagi na niewielką szkodliwość społeczną czynu, o który lekarka została oskarżona. Kobiecie zarzucono, że od grudnia 1998 r. do grudnia 1999 r. wystawiła, łamiąc prawo, ponad 2 tys. w pełni refundowanych recept dla inwalidów wojennych, osobom bezdomnym niemającym do tego uprawnień. Tym samym naraziła Narodowy Fundusz Zdrowia na stratę ponad 101 tys. zł. Sąd podkreślił jednak fakt, że Ilona Rosiek-Konieczna kierowała się szczerą i bezinteresowną chęcią niesienia pomocy najbiedniejszym. Prokurator, który wnosił o ograniczenie wolności lekarki do pracy społecznej na rzecz fundacji, w której kobieta już pracuje, nie zdecydował, czy będzie się odwoływać od decyzji sądu. Także NFZ nie wie, czy będzie się domagał zwrotu pieniędzy. Osoby zgromadzone na sali sądowej przyjęły wyrok sądu oklaskami.
Rak po morfinie
Zespół amerykańskich naukowców z Uniwersytetu Chicago pod kierunkiem dr. Patricka Singletona dowiódł, że morfina stosowana m.in. do uśmierzania bólu po operacjach oraz u chorych z zaawansowaną chorobą nowotworową wzmacnia naczynia krwionośne i sprzyja powstawaniu nowych. Ci sami badacze twierdzą jednak, że stosowanie leku o nazwie metylnaltrekson (MNTX) może hamować ten groźny uboczny efekt działania morfiny. W testach przeprowadzonych na zwierzętach z rakiem płuc preparat ten zmniejszał rozrost guzów
u leczonych morfiną myszy o 90%. Badań z udziałem ludzi jeszcze nie przeprowadzono. Rozpoczęto jednak badania mające potwierdzić, że MNTX może wydłużać życie chorych. Taką hipotezę wysnuł anestezjolog Jonathan Moss, którego pacjenci po operacji żyli dłużej bez postępów choroby nowotworowej. Wyniki testów laboratoryjnych zespół dr. Singletona przedstawił podczas konferencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Badań nad Rakiem w Bostonie.
Karol wciąż czeka na lek
Ministerstwo Zdrowia odkłada w czasie decyzję o objęciu refundacją leku, który ratuje wcześniakom życie. Chodzi o preparat synagis, który jest refundowany w całej Europie, z wyjątkiem Polski. Jedna dawka tego specyfiku kosztuje blisko 5 tys. zł. Wcześniaki urodzone przed 28. tygodniem muszą przyjąć minimum sześć dawek preparatu w okresie występowania wirusa RSV, tj. od listopada/grudnia do marca. Wirus ten u wcześniaków, których matkom nie podano w ciąży specjalnych immunoglobulin, może spowodować ciężkie zapalenia płuc, a w rezultacie śmierć. W ubiegłym roku ministerstwo zrefundowało lek dla dzieci najbardziej narażonych na zachorowanie. W tym roku istnieje uzasadniona obawa, że na pokrycie kosztów leczenia synagisem zabraknie pieniędzy. Chodzi o 600-800 dzieci w Polsce. Tymczasem lekarze neonatolodzy i rodzice wcześniaków pragną kontynuować profilaktykę w sezonie 2009/2010. Wszyscy oczekują na decyzję resortu.
|